EuroWstępniaczek- Recenzja: The River

Pojawienie się na sklepowych półkach gry wydawnictwa Days of Wonder (za polską dystrybucję odpowiada Rebel) zawsze jest wielkim planszówkowym wydarzeniem. Tak było i tym razem! Czy The River podbije serca graczy jak Small World, Pięć Klanów (bo raczej o sukces na miarę Wsiąść do Pociągu żadnej gry bym nie podejrzewał...)?

Informacje/Pierwsze Wrażenia:

The River- od 2 do 4 osób, wiek: 8+, czas rozgrywki: 30-45 minut. Nikt znający charakterystyczne cechy wydawnictwa nie będzie zawiedziony- pudełko standardowych rozmiarów, przyjemna grafika zachęcająca do rozgrywki i wypraska pełna przeróżnych elementów bardzo wysokiej jakości (INDYKI!!!). Instrukcja dołączona do gry szybko wprowadza w niuanse rozgrywki (wyłączając obrazy są zaledwie dwie strony tekstu)- więc nie pozostaje nic tylko siadać i grać!

Zasady:

The River jest grą ekonomiczną- o zbieraniu, budowaniu, zarządzaniu kapitałem (wystraszeni? 😉)- i jej "głównym motorkiem" jest (charakterystyczny dla tego typu rozgrywek) worker placement. Polega on na umieszczaniu pracowników na jednym z dostępnych pól akcji by otrzymać oferowane tam korzyści- i to w sumie całość zasad 😉. Ale od początku...

Przygotowując grę na środku umieszczamy planszę- stroną odpowiednią dla liczby graczy. Na niej odnajdujemy pola akcji oferujące surowce i uzupełniamy je konkretnymi znacznikami- uwaga! dobra są limitowane, więc jeśli w trakcie gry na planszy nie będzie drewna, to leśne pole nie przynosi korzyści (oczywiście do czasu, aż ktoś je zwróci do banku). W obszarze budynków odsłaniamy z przetasowanej talii odpowiednią liczbę kart, a w centralnej części układamy żetony z punktami. Każdy uczestnik otrzymuje planszetkę rzeki w swoim kolorze, wraz ze statkiem, w którym przechowuje swoich pracowników. (Przygotowanie może brzmieć strasznie- ale serio, gra nie jest skomplikowana!). Jesteśmy gotowi do gry! (teoretycznie jeszcze czeka nas runda przygotowawcza, ale szczegóły w instrukcji, tu przedstawię ogólne założenia.)

Celem The River jest zgromadzenie największej liczby punktów. Zdobywamy je w bardzo prosty sposób: za wybudowane karty budynków (które same w sobie oferuje punkty) otrzymujemy żeton zwycięstwa (o najwyższej dostępnej wartości), za każde trzy znaczniki surowców (1 punkt), za żetony łąk (przynoszących różnorodny profit np. za znaczniki gliny) i umieszczone na swojej planszy tereny (punktujemy kolumnami- każde dwa identyczne kafelki dają 2 punkty, natomiast trzy przynoszą aż 6 punktów).

Jak grać? Jak wspomniałem wyżej- wysyłając robotników na pola akcji. Każdy z graczy rozpoczyna The River z 4 ludzikami, ale ich liczba ulegnie zmianie. W trakcie rozgrywki za zdobywane punkty otrzymamy jednego dodatkowego pracownika, natomiast stracimy ich (osiedlają się) w miarę rozbudowy naszego brzegu (płynięcia w górę rzeki na planszy). W swoim ruchu możemy wykonać jedną z akcji:

1) pozyskanie kafelka terenu i umieszczenie go na planszy rzeki (W The River zasada "rozbudowy" planszetek jest bardzo prosta: nowe kafelki lądują w najbliższym wolnym miejscu- rozpoczynając od brzegu morza idąc w górę rzeki. To że koryto zakręca tworząc "kolumny" terenów, daje możliwość zapunktowania na końcu gry! Taki lekki zalążek strategiczny 😉).
2) zamianę miejscami dwóch już wybudowanych kafelków na planszy rzeki (patrz 1. punkt)
3) przejęcie znacznika pierwszego gracza (statek)
4) wybudowanie budynku z planszy lub zarezerwowanego z ręki (druga opcja daje upust jednego surowca) opłacając koszt budowy
5) pozyskanie surowców- w ilości odpowiadającej możliwościom produkcyjnym naszych rzek (planszetki graczy mają startowe wartości, ale w miarę nakładania kolejnych kafelków ta wartość będzie "przeważnie" wzrastać). Pierwszy gracz korzystający z danego pola produkuje jedno bonusowe dobro.
6) zarezerwowanie budynku- by nikt z graczy nam go nie zwędził sprzed nosa. Przy budowie "z ręki" koszt budynku zmniejszony jest o jeden dowolny surowiec.

I to właściwie tyle. Runda trwa do momentu wykorzystania przez graczy wszystkich dostępnych meepelków. Natomiast cała gra toczy się do chwili gdy jeden z uczestników zapełni wszystkie miejsca na planszy albo na żetony zwycięstwa, albo kafelki terenów. Zwycięża oczywiście osoba z największą ilością punktów.

Wrażenia:

Gry Days of Wonder są bardzo wdzięczne przy recenzowaniu- łatwo znaleźć i wprowadzić najróżniejszych testerów- samo spojrzenie na okładkę wszystkich pozytywnie nakręca na rozgrywkę. Nie inaczej było w przypadku The River. Już w dzień, kiedy pojawiła się na naszym stole rozegraliśmy kilka partii... a i kolejne wieczory upłynęły nam pod znakiem indyka (doceńcie grę słów 😉). Bo czego od gry chcieć więcej? Jest prosta, ładnie wydana, gra się szybko i przyjemnie, a pomyśleć jest przy czym.

... no właśnie. Ja potrzebowałbym odrobinę więcej. Oczywiście doceniam stworzenie dobrej-łatwej gry. Rzeczywiście optymalizowanie super akcji (rozbudowywanie planszetki rzeki, kosztem utraty ludzi) jest świetnym pomysłem, ale nie wynika on z mojej inicjatywy. Co więcej, zrezygnować z tego się nie da. W The River wszystko robimy równomiernie, przez co nie ma indywidualnej drogi do zwycięstwa- wszyscy budują domki, stawiają kafelki terenów... bo innych opcji nie ma (takie familijne uproszczenie). Mi to doskwiera, ale "rodzinnie" w Kawernę, czy Troyes ciężko było by zagrać.

I tu przechodzimy do sedna: The River to gra przeznaczona dla rodzin. Świetnie wpisuje się w familijne portfolio wydawnictwa (obok Pociągów, Small Worlda) i w tych kryteriach wypada bardzo dobrze. Gra do polecenia dla dzieciaków 7-8+, bądź osób "wkręcających" się dopiero w hobby. Proste, przejrzyste zasady wprowadzające worker placement oraz przyjemna i czytelna grafika dają efekt szybkiej (na poziomie rodzinnym ambitnej) rozgrywki zakończonej efektem "WOW! To można grać w planszówki bez rzutów kostkami!?!?"


Plusy:

+ przyjemny odbiór gry
+ pole do popisu dla szarych komórek (pompowanie akcji, kosztem ich ilości/ układ kafelków terenu)
+ dwustronne plansze sprawiają, że gra w każdym składzie wypada dobrze
+ przejrzysta instrukcja, bez doświadczenia można siadać i grać.
+ jakość elementów (czytelne plansze i zależności), INDYKI!
+ interakcja między graczami na poziomie familijnym (konkurowanie o surowce, karty budynków, wrażenie wyścigu, blokowanie pól akcji)
+ wstępniak do eurogier
+ szybka rozgrywka

Minusy:

- ZA szybka rozgrywka
- dla graczy zaawansowanych może okazać się nudna
- klimat nie powala na kolana

T.




Komentarze