"Niebezpiecznie wychodzić za własny próg...". Recenzja: Władca Pierścieni- Podróże przez Śródziemie

W momencie wydania Władcy Pierścieni: Podróży przez Śródziemie uświadomiłem sobie straszną rzecz. Jestem tolkienowskim świrem, ale brak mi planszówki, którą mógłbym rozegrać z osobą przypadkową. Gościem, który mnie odwiedził i zechce spędzić czas nad grą, ale doświadczenia jeszcze za dużego nie zebrał. Powiedzmy sobie szczerze- bezsensem jest katowanie kogoś Wojną o Pierścień, czy bitewniakiem (pozdrawiam LotRowców!)- kiedy mamy zaledwie 2-3 godzinki. Z drugiej strony mnie wykończyłyby chińczyk czy makao z tolkienowskimi grafikami. I tu pojawiają się Podróże przez Śródziemie. I nie ma, że dałem się skusić. To była czysto racjonalna potrzeba! Jakbym miał kupować dla siebie to bym się wstrzymał- i ja w to wierzę! Na pewno! (Was, jeśli to czytacie, zachęcam do śledzenia nas na Instagramie i Facebooku. Bądźcie na bieżąco z recenzjami- a może znajdziecie inspirację dla siebie i znajomych!)

Informacje/Pierwsze Wrażenia:

Władca Pierścieni: Podróże przez Śródziemie to w pełni kooperacyjna gra planszowa dla 1-5 osób, w wieku co najmniej 14 lat. Pojedyncza rozgrywka zajmuje około 60 minut- chociaż przeważnie zależy to od scenariusza, Waszej organizacji i ilości osób.

Pudełko należy do tych większych. A raczej grubszych- coś jak Posiadłość Szaleństwa, czy Star Wars: Rebelia. Graficznie jest.... Hm. Tu mam problem. W moim towarzystwie pojawiły się mieszane uczucia. Znalazły się głosy, że świetna okładka, ale nie brakło takich, że jest dość enigmatyczna i z "klasyczną" stylistyką (filmy itp.) ma mało wspólnego [sic!]. Ja już chyba zdążyłem do niej przywyknąć i jest ok. Ale co ciekawe!- uważam, że gra jest mega niefotogeniczna. Zdjęcia nie oddają prawdziwej świetności elementów (figurki są niesamowite, plansze szczegółowe...)...

Po kolei: Pierwszym co zobaczymy pod wieczkiem będzie ulotka informująca, że bez aplikacji ani rusz! Tak jest- Władca Pierścieni: Podróże przez Śródziemie korzysta z nowoczesnych rozwiązań... i stety/niestety będziemy potrzebowali urządzenia mobilnego. Na szczęście apka jest darmowa. Jej sposób działania może być Wam znany- w sporej części czerpie z najnowszej edycji Posiadłości Szaleństwa. Urządzenie pomaga przygotować grę, prowadzi nas przez scenariusz, inicjuje testy umiejętności, prowadzi potwory itp.- także rzeczywiście bez niego się nie da.

A co znajdziemy w środku? Poza powietrzem (rozumiem, że miejsce na przyszłe dodatki), największym bajerem jest spora ilość plastiku- więc jest się czym cieszyć! Figurki, jak wspomniałem wcześniej, są świetne, szczegółowe i aż proszą się o pomalowanie. Jedynie do Aragorna bym się przyczepił... taki nijaki model wybrali. Mało majestatyczny 😉 . Kafelkami mapy są różnokształtne, dopieszczone i jest ich całkiem sporo (podobnie do figurek- na zdjęciach nie wyglądają super atrakcyjnie). Nie wywołujące już takiej ekstazy- ale bardzo ważne- są karty. Jest ich dużo (ponad 300) i dzielą się na: rany, strach, słabości, umiejętności (roli i bohaterów), tytuły, tereny oraz ekwipunek. Jakościowo standardem nie odbiegają od innych gier FFG, są całkiem wytrzymałe, ale przy takiej ilości tasowania proponowałbym je jak najszybciej zakoszulkować (rozmiar Mini American). Na dokładkę w pudełku znajdziemy jeszcze dwie plansze potyczki (kartonowe kwadraty) i żetony- natchnienie, zużycie, zagrożenie, postaci NPC, różnego rodzaju teren (murki, beczki, posągi itp.) oraz sztandary (i podstawki pod nie). Nie obejdzie się bez instrukcji. A właściwie dwóch- podstawowej, po której przeczytaniu możemy rozpocząć przygodę i Kompletnej Księgi Zasad, do której sięgamy by rozwiać wątpliwości, które pojawią się w trakcie kampanii...

Zasady:

Władca Pierścieni: Podróże przez Śródziemie to kampania- czyli seria następujących po sobie scenariuszy, zazębiających się i opowiadających jedna historię. Nie będę się tutaj rozwodził nad przygotowaniem- tym zajmie się aplikacja i do każdej wygeneruje inne pole startowe. Słuchajcie się jej! 😉 Tu mniej więcej przedstawię zarys rozgrywki.

Każdy z graczy wybiera bohatera, którego poprowadzi przez całą przygodę. Do niego przypisujemy Rolę, czyli funkcję pełnioną w drużynie. Obie decyzje wiążą się z otrzymaniem odpowiednich kart. Dorzucając do tego 6 podstawowych (niezależnych od postaci i roli)- tworzymy talię gracza. Uwaga! Rola nie jest przypisana na stałe, możemy ją zmieniać w każdym scenariuszu 😉.

Jak wygląda gra? Całość przebiega w rundach, składających się z trzech faz. Pierwsza należy do graczy. Każdy może podjąć się 2 czynności (różnych bądź takich samych) spośród: ruch, atak, oddziaływanie na żeton. Oczywiście kolejność ich wykonywania nie ma znaczenia- przeważnie determinowana jest przez aktualne potrzeby (szybkie przemieszczanie, eksploracja, ataki). Druga to faza Cienia. Aplikacja wprowadzi wydarzenia, poruszy przeciwnikami i zaatakuje drużynę (robi to bardzo sprawnie!), a co najważniejsze- przesunie pasek zagrożenia (odliczający czas do porażki). Rundę kończy Przegrupowanie dające możliwość odpalenia niektórych efektów i odświeżenia (przetasowania) talii.

Wszystkie testy we Władcy Pierścieni zdajemy za pomocą owej talii. Poza zdolnościami, zagrywkami i bajerami jakie oferują nam karty- niektóre z nich posiadają w rogu symbol sukcesu ⭐, inne mają listek 🍀 (który za pomocą żetonów natchnienia- zdobywanych w trakcie gry- możemy przekuć na sukces), a jeszcze inne nie mają nic. Jest to jedna z ważniejszych rzeczy branych pod uwagę przy wyborze i rozwoju postaci (między scenariuszami). Testy zdajemy w prosty sposób: jeśli atakujemy to patrzymy na broń, jeśli oddziałujemy na żeton zaglądamy do aplikacji. W obu przypadkach sprawdzamy poziom wymaganej umiejętności (jeśli broń wymaga siły, bierzemy pod uwagę współczynnik siły, jeśli aplikacja zażądała testu sprytu stosujemy się do jego wartości) i odsłaniamy odpowiednią liczbę kart z wierzchu talii. Zliczamy odkryte symbole sukcesu i wprowadzamy wynik do aplikacji. Prosty, dynamiczny, elegancki sposób.

Wrażenia:

Czy trafiłem na świetną grę? Tak. 9.5/10. Czy spełnia moje oczekiwania wspomniane we wstępie? Niestety nie. Dalej będę szukał gry w świecie LotRowskim. Ale od początku:

Zaczniemy od minusów- liczę, że będzie krótko. Dlaczego gra średnio się sprawdzi z przypadkowym gościem? Z oczywistych powodów- Podróże przez Śródziemie to zbiór scenariuszy (kampania) i rozegranie pojedynczej rozgrywki nie daje pełnego obrazu. Gość nie poczuje funu z rozwoju postaci, zdobywania wiedzy tajemnej, nie pozna dalszych losów itp, a Wy jak jeszcze raz przeczytacie o kradzieży sztućców to będziecie chcieli sobie oczy wydłubać (nie to, żeby scenariusz nie był regrywalny, ale pójdźmy wreszcie dalej!). Rozumiecie w czym rzecz? Nie zagramy z kimś kogo widzimy raz na rok- bo zwyczajnie poczujemy chęć poznania dalszej historii... Proponowałbym raczej spróbować czegoś o "zamkniętej" konwencji. Wszystko cofam- jeśli przy jednym posiedzeniu chcecie przebrnąć przez całą opowieść! 😉 (próbowałem- doba jest za krótka!)

Znacznie lepiej wypadłoby to gdybyśmy mieli dowolność w wyborze przygody. "Olać fabułę, pokaże Ci superaśny scenariusz akcji!". Niestety, w tym momencie dostępna jest tylko jedna kampania (CZEKAM NA DODATKI!)- i przygody musimy przechodzić po kolei. Nawet po zakończeniu części fabularnej, nie ma możliwości powrotu do wybranego scenariusza (z jednej strony szkoda- z drugiej spójność historii). Niby rozumiem, że wiążę się to z rozwojem postaci, konsekwencją itp, ale troszkę mnie uwiera ten brak "dowolności" w zabawie elementami gry.

Z rzeczy do których mam mieszane uczucia: aplikacja nie pozwala Wam przegrać. Jeśli nie zrealizujecie celu scenariusza fabularnie zawsze znajdzie się jakaś furtka, która przepchnie Was dalej. Mieliście dostarczyć paczkę do wioski. Zgubiliście ją po drodze? Nic nie szkodzi. Znalazła ją akurat osoba, która była adresatem. Musicie cichcem przemknąć obok obozu wroga. Ktoś przypadkiem wpadł na namiot kuchenny, poprzewracał wszystkie garnki i narobił hałasu? Nic nie szkodzi, bo orków akurat w obozie nie było!- czujecie o co chodzi? Może i moralnie jesteście przegrani, a konsekwencje wyborów są widoczne, aplikacja wynagrodzi Was 3 punktami doświadczenia (1 mniej, niż w przypadku zwycięstwa) i przejdziecie dalej. Nawet jeśli nie zrobicie absolutnie nic- idziecie dalej. Nam się zdarzyło przegrać 3 razy pod rząd i czekaliśmy na jakąś katastrofalną konsekwencję- ale takowa się nie pojawiła. W pewnym momencie stało się to, aż śmieszne. Z drugiej jednak strony- kilka godzin na przejście scenariuszy poświęciliśmy- chyba skutecznie by nas zniechęciło to, że aplikacja cofa nas do początku. "Mieszane uczucia"- to chyba najlepsze określenie.

Teraz możemy przejść do plusów!

Władca Pierścieni: Podróże przez Śródziemie- już w samej podstawowej wersji- oferuje godziny zabawy. Co ważne- bez zastojów. Tury graczy przebiegają szybko, testy przeprowadzane są sprawnie. Dzięki temu rozgrywka nie traci na dynamice, a poszczególne scenariusze nie trwają dłużej niż 1,5h. Aplikacja nie tylko doskonale uzupełnia grę- prowadzi przez fabułę, rozwija akcję- ale generuje sporą regrywalność. Kilkanaście razy rozpoczynałem kampanię- a mapa nigdy nie wyglądała tak samo. Na plus zaliczam również przeplatanie się formy rozgrywki- raz biegamy po świecie, raz używamy planszy potyczki. Cele i zadania to co innego- w końcu przeżywamy konkretną kampanię. Nie ma co spodziewać się radykalnych zmian i nagłej inwazji Uruk-hai. Walczymy z orkami, to orki się będą pojawiać 😉.

Drugim czynnikiem, który w sporej części wpływa na regrywalność jest wybór postaci i jej roli w drużynie. Bardzo ciekawy mechanizm- prosty, intuicyjny, a dający bardzo zadowalający efekt! Mało tego- w początkowej fazie kampanii możemy zmienić ekwipunek bohatera. Przyznać się, kto by chciał zobaczyć Gimli'ego biegającego z Harfą? 😉 (przesadziłem- tak się nie da!). Warto zwrócić tu uwagę na rozwój umiejętności. W banalny sposób zdobywamy doświadczenie- przeżywając kolejne przygody (a właściwie wystarczy tylko w niej uczestniczyć, z przeżyciem bywa różnie)- i zyskujemy możliwość "wbudowania" nowych kart do swoich talii. Zależy nam na kilku ciekawych zagrywkach? A może jednej, ale posiadającej symbol sukcesu?

Całościowo gra wypada bardzo, bardzo dobrze. Wszystkie przesłanki się na to składają: jakość wykonania, elegancki mechanizm rozbudowy postaci i testów umiejętności, dynamika, a nawet (może zwłaszcza!) proste, intuicyjne zasady. Nie ma się co męczyć z nauczaniem nowych uczestników- siadajcie i grajcie, a aplikacja poprowadzi Was za rączkę (i serio! do pierwszych rozgrywek w zupełności wystarczy znajomość Zasad Wprowadzających). My zwróciliśmy uwagę na jeszcze jedna sprawę- może to dziwne przy tak wielkim tytule, ale jak przechodziliśmy kampanię pojawił się bardzo silny syndrom kolejnej partyjki- "a żeby jeszcze jedną umiejętność odblokować", "dawajcie jeszcze kilka punktów trzaśniemy, żeby topór udoskonalić"... (a tak- jeszcze nie wspomniałem! Broń też rozwijamy! Czad, nie?😉). Nawet po nocach śniło się nam odsłanianie kart w celach zdania testu... Oczywiście odpowiedzialna jest za to ogólna przyjemność płynąca z rozgrywki- i nawet jeśli Władcy we Władcy jest dość mało- nie przyćmiewa to miodności. Kawał dobrej przygodóweczki!

Wasza podróż może rozpocząć się tutaj -->AM76

Plusy:

+ przyjemność z rozgrywki
+ przeplatana forma (potyczki-mapa)
+ ciekawy rozwój postaci
+ sprawnie działająca aplikacja
+ syndrom kolejnej partyjki (chęć poznania całej historii)
+ wysoka jakość komponentów
+ grywalni bohaterowie
+ dwa poziomy trudności
+ łatwe zasady
+ duża regrywalność
+ dobry wariant solo
+ tolkienowskie smaczki
+ potencjał na sporą ilość dodatków
+ całkiem adekwatna do zawartości cena

Minusy:

- brak możliwości rozgrywania poszczególnych scenariuszy
- kary za porażkę powinny być dotkliwsze
- smaczki tolkienowskie nie wystarczą

T.

Komentarze