Szaro, zimno, straszno. Recenzja: Samotnie przeciwko Ciemności- Zniweczenie Triumfu Lodu

Z okazji zbliżającej się premiery podręcznika do gry fabularnej Zew Cthulu <entuzjazm> <niecierpliwość> postanowiliśmy, a właściwie ja osobiście, sięgnąć po przygodę jednoosobową wydaną jakiś czas temu... Oto kilka słów o mojej potyczce z Ciemnością i Zniweczeniu Triumfu Lodu :)

Informację/Pierwsze Wrażenia:

Samotnie przeciwko Ciemności to solowa przygoda w uniwersum stworzonym przez H. P. Lovecrafta (mitologii Przedwiecznych)- zamknięta w cieniutkiej (liczącej zaledwie 90 stron) książeczce. Przyznam się szczerze- po klimatycznej okładce liczyłem na więcej.. Co otrzymałem? Patrz Wrażenia. Do kogo przygoda jest kierowana? Do każdego chcącego... Wiek? Stosowny. Wymagane umiejętności: pilność, pisanie, czytanie na poziomie zaawansowanym, niewielkie doświadczenie z grami wyobraźni RPG (bądź ogromna chęć zdobycia takiegoż), posiadanie ołówka, zestawu kostek do RPG, kilku kartek papieru i znajomość podstawowych zasad rządzących światem (do dokupienia w Starterze lub do ściągnięcia na stronie). Znacznym ułatwieniem mogą być kserówki kart postaci i pomocy zawartych na tyłach książki (chociaż na upartego można sobie poradzić bez nich). Powiedziałbym, że 15 rok życia to minimum. Jednak czytanie ze zrozumieniem przychodzi z czasem, a znając powieści lovecraftowe i mając doświadczenie ze standardowych sesji- siadamy do gry w pełni świadomi makabrycznych scen (wydrapywanie oczu), szaleństw (paranoja) i postaci nie z tego świata....te 15 lat to minimum.

Zasady:

Samotnie przeciwko Ciemności: Zniweczenie Triumfu Lodu to z grubsza paragrafówka. Czyli po przeczytaniu wstępu będziemy odesłani do pierwszego kadru przygody i tam gra zmusi nas do decyzji. Te kierują dalej i dalej między strony... Dużo wertowania, czytania, rzucania kostkami (mechanika Zewu Cthulhu) i... śmiertelnych niebezpieczeństw.

Wrażenia:

Jak ja tęskniłem za taką przygodą! Bardzo klimatyczna, treściwa. Czad. Ale od początku....

... Przy pierwszym spotkaniu z solowym scenariuszem pojawiła się konsternacja- "No jak to sesja RPG? Bez Mistrza?". Okazuje się, że rozwiązanie jest bardzo proste, oczywiste.... I rozczarowujące- paragrafówka. Czyli skakanie po kadrach, cząstkach opowieści. Przyznam się, że liczyłem na coś bardziej... WOW. Ale się nie zawiodłem- okazuje się, że komiksy od Fox Games, to zaledwie przedsionek tego co oferuje nam dużo starsza od nich przygoda. Jest oczywiście więcej zasad do przyswojenia, więcej czytania, skrupulatnego odnotowywania (np. godziny w kalendarzu)- ale dzięki wyobraźni kartki ożywają, wyścig z czasem staje się realny, historia mroczna, a fabuła bezlitosna i konsekwentna...

Śmiałem się po przeczytaniu wstępnego " Czasami napotkasz napis KONIEC. Oznacza to, że Twój badacz jest skazany na porażkę (...). Oczywiście czasem napis ten oznaczać może zwycięstwo. Ale niezbyt często", a okazuje się, że tak jest w istocie. Nic po moim założeniu, że przejdę historię jednym badaczem- o nie! Śmierć to tutaj codzienność (no może przesadziłem, ale przegrać łatwo). Śmierć i oczywiście szaleństwo (na potrzeby tego scenariusza mechanika obłędu jest znacznie okrojona w stosunku do gier z Mistrzem!). Przygotujcie się, że często dacie się złapać, wprowadzić w pułapkę. Łatwo też popaść w prawdziwą paranoję i nie korzystać z żadnej okazji i wcale nie ryzykować (czy boy proszący o wpuszczenie, by posprzątać pokój rzeczywiście jest z obsługi? czy zamówienie posiłku przyciągnie gapiów?). Niebezpieczeństwa czyhają wszędzie! 😉

Odczuwalna jest nieobecność Mistrza Gry. Pomijam braki w fabularyzowaniu wątków- tu paragrafówka daje radę (nie jest tego za dużo, ale i nie za mało). Na myśli mam raczej to, że przy niebezpieczeństwie nie przeforsujesz możliwości ewakuacji. Nic tylko bezlitosne paragrafy. Drugą wadą- paradoksalnie świetną- jest sama historia. Przygoda prowadzi nas za rękę w wyznaczone miejsca i- jak to w przypadku paragrafów- jest konkretna, konsekwentna i spójna... ale jedzie po wyznaczonym torze. Jako gracz- i to jest właśnie wadą- czuję niedosyt elastyczności (chociaż jakaś decyzyjność jest). Chodzi mi raczej o brak pomocy w nagłych i nieuchronnych śmierciach (przymrużenie oka, łut szczęścia, własny pomysł na ratunek), ale i zaskakiwania Mistrza- myszkowania na swój sposób. Czasami, aż korci by podpytać bibliotekarkę... a tu? Tylko paragrafy odsyłające do konkretnych tomów... No, ale wiadomo- taka wyższość SESJI nad scenariuszem.

Nawiązując do pytania ze wstępu- dla kogo właściwie jest ten scenariusz? Potwierdzam, dla każdego chcącego! Jeśli masz w sobie odrobinę zaparcia i chęci uczestniczenia w tajemnicy spróbuj stanąć Samotnie przeciwko Ciemności. Teoretycznie wymagana jest znajomość zasad- ale Wstęp podpowiada gdzie i co przeczytać (odsyłając do darmowych pomocy), więc nawet jeżeli brak Ci doświadczenia w domenie RPGowej, a chcesz- to tu masz wszystko! Przygoda jest mega klimatyczna, historia wciąga na wiele godzin, wykonanie świetne- czego więcej potrzeba? Nawet wydrukowanie pomocy (do czego zachęcam, żeby się nie pogubić) nakręca i stwarza niepowtarzalną aurę lovecraftowej biblioteczki. Nic nie przygotuje lepiej na premierę pełnowymiarowego Zewu Cthulhu z Podręcznikiem Strażnika Tajemnic na czele, niż właśnie Zniweczenie Triumfu Lodu!

Plusy:

+ klimat
+ wielowątkowość
+ zabawa na wiele godzin
+ regrywalność (różnorodne drogi, kilku gotowych bohaterów)
+ możliwość przygotowania własnego Badacza
+ trudność
+ ciekawa historia
+ brak Mistrza Gry

Minusy:

- brak Mistrza Gry
- zdarzają się zapętlenia?
- monotonne i skrupulatne notowanie wymagane (np. upierdliwe odhaczanie godzin)

T.

Komentarze