Rzucamy trochę światła na Miasteczka (Tiny Towns)!

W końcu na nasz stół trafiła długo wyczekiwana gierka od All in Games! Hit obiecany z początkiem 2019 roku pojawił się na półkach przed świętami. Rok- to długo. I muszę przyznać, że to bardzo sprytne zagranie! Jak spragnieni usiedliśmy do stołu- nie mogliśmy się oderwać. Grudniowe rozgrywki- jak pewnie kojarzycie z Instagrama- zdominowane zostały przez Miasteczka, czyli polskie wydanie Tiny Towns! Czy żałujemy czasu spędzonego nad projektowaniem Zwierzogrodu? Czy może przeciwnie- znalazła się konkurencja dla Osadników z Catanu? Sprawdźcie!

Informacje/Pierwsze Wrażenia:

Miasteczka to familijny tytuł o projektowaniu miasta (zaskoczeni, prawda?) dla 1-6 osób, w wieku co najmniej 10 lat. Przewidziany czas rozgrywki to mniej więcej 45 minut.... i tu pierwsze zastrzeżenia... Albo może spostrzeżenia? Nie wiem skąd taki wiek. Gra spokojnie podejdzie nawet ośmiolatkom... a i 30 minut wystarczy. Skąd taki czas? No może przy pełnej obstawie, z zaawansowanym eurograczem czas się rozciąga... W każdym razie trzech kwadransów nie graliśmy nawet za pierwszym razem.

Co do wydania, gra wypada całkiem nieźle. Pod kolorową (dość enigmatyczną) okładką znajdziecie wypraskę pełną drewnianych domków (miodzio!) i kostek surowców. Poza tym dołączono Młotek Pierwszego Gracza, duże, czytelne karty, notesik oraz 6 plansz. Ogólnie rzecz biorąc: wrażenia pozytywne. Leciutkie zastrzeżenia do jakości wydania po szczegółowej kontroli- niektóre nasze domki są "ogryzione" od nowości... Pewnie przez myszy! W grze to nie przeszkadza- a wiadomo- ciężko o dwa identyczne budynki....

Zasady:

Nie ma co ukrywać, że Miasteczka (Tiny Towns) swoją popularność zawdzięczają- między innymi- bardzo prostym zasadom, w które w ciągu kilku chwil wprowadzi nas instrukcja.

Rozpoczynamy od ustalenia wariantu- początkowy, pełna gra bądź wariant z Burmistrzem. Następnie rozdajemy każdemu po planszetce. Te przedstawiają teren naszego miasta i są podzielone na 16 pół (4x4). Rozkładamy na środku po jednej karcie budynku każdego rodzaju, a uczestnikom rozlosowujemy po dwa monumenty (z których należny wybrać jeden). Ten ostatnie powinno się trzymać w sekrecie. Drewniane znaczniki surowców i budynki umieszczamy w zasięgu ręki. Gdy Młotek Pierwszego Gracza wyląduje w odpowiednich rekach- możemy rozpoczynać.

Miasteczka (Tiny Towns) to gra czasu rzeczywistego- czyli wszyscy gramy jednocześnie. Co nie znaczy, że nie ma tur! Otóż są. Poczynając od Posiadacza Młotka, każdy podejmuje się takich samach kroków. Po pierwsze- zamówienie surowca. Po drugie- wzniesienie budynku. Po trzecie- przekazanie Młotka dalej. Troszeczkę bardziej szczegółowo, wygląda to mniej więcej tak: Pierwszy Gracz mówi: "Chcę szkło" i odpowiednią kostkę umieszcza na wolnym miejscu swojej planszetki. Co ciekawe- wszyscy inny uczestnicy również biorą znacznik szkła i kładą go na swoich miasteczkach. (Nie da się odmówić dobrania surowców!) Gdy gracze rozlokują dobra, można wznosić budynki. Wylosowane na początku gry karty wskazują konkretny "tetrisowy" wzór, który muszą utworzyć surowce, by dany budynek zagościł na naszej planszy (i zastąpił kostki, zwalniając miejsce!).  Pamiętajcie!- Zależy nam na zabudowie- bo to właśnie ona wyznaczy zwycięzcę. Karty, poza wzornikiem, opisują zależności i punkty przyznawane za każdą kopię takiego budynku na naszej planszy. Oczywiście wygrywa osoba z najlepiej punktującym miastem na koniec gry (czyli w momencie, kiedy skończą się możliwe ruchy- każda planszetka będzie zabudowana drewnem). Ot i tyle!

Wrażenia:

Jeszcze przed zapowiedziami rodzimej edycji o grze było głośno. Sporo pozytywnych recenzji zagranicznych, popyt na angielskie egzemplarze i mnóstwo pytań. Coś w tej grze musi być, że od tak dawna zaprząta uwagę całego środowiska. Osobiście zainteresowałem się tytułem (zwłaszcza że wydawca jest z Zielonej Góry!) i byłem uczestnikiem tego niecierpliwego wyczekiwania. Teraz gdy już gra wyszła, jest dostępna, mogłem sprawdzić na spokojnie, w czym rzecz i... jestem w szoku.

Szok wywołała prostota (nie prostactwo!) rozwiązań. Serio- tak niskiego progu wejścia nie miały nawet Ptaszki..., a główkować jest nad czym! Co za tym idzie- Miasteczka (Tiny Towns) świetnie się sprawdzą jako gateway (czyli taki tytuł dla początkujących) i to jest jedna z jej mocniejszych stron. Śmiało możne je postawić na półce obok wspomnianych Osadników z Catanu, Carcassonne czy Wsiąść do Pociągu. Oczywiście, nie znaczy to, że gra zamyka się w gronie familijnym i bawić będzie tylko laików. Podobnie, jak z wyżej wymienionymi Legendami- i gracze znajdą tu coś dla siebie. My jesteśmy tego przykładem. Miasteczka królowały na naszym stole przez większość grudnia, a i teraz pewnie z nich nie zrezygnujemy.

Do rzeczy- co właściwie stoi za ciepłym przyjęciem tytułu? Proste i zgrabne zasady, które jesteśmy w stanie wytłumaczyć w minutę; dynamiczna, lekka rozgrywka, ogromna regrywalność (mnóstwo kombinacji kart), no i oczywiście uniwersalność. Miasteczka spokojnie można postawić przed odbiorcami jako tytuł familijny, jako łamigłówkę, czy imprezówkę! Dodatkowo sam układ budynków sprzyja uniwersalności- pozwala majstrować przy poziomie trudności i interakcji między uczestnikami. Gramy z dzieciakami? Wybieramy najprostsze karty. Do stołu zasiedli wyjadacze? Rozkładamy te bardziej złożone.

Teoretycznie na plus przemawia również przekrój osobowy: od 1 do 6... a przy dwóch egzemplarzach- spokojnie można zagrać i w 12! Tego wariantu raczej nie polecamy- no, chyba że czysto imprezowo. Dlaczego? Skąd taki "teoretyczny plus"? Życzenie sobie surowców- jest dość złudnym wrażeniem kontroli. Przy 5-6 osobach zmienność, czyli wpadające na naszą planszę surowce od innych, jest za duża- raczej zapchamy się surowcami i cała strategia pójdzie do piachu. Z drugiej strony, przy dwóch osobach ta zmienność jest za mała- powstają prawie identyczne miasta (choć sama rozgrywka wciąż jest przyjemna). No ok, może monumenty trochę mieszają w obu przypadkach... ale sparingi mimo wszystko polecamy urozmaicić wariantem kart surowców- sztuczny sposób generujący losowość. My proponujemy 3-4 osoby. Według nas jest to najlepszy skład do gry- tej podstawowej, bez kart surowców, z ewentualnym Burmistrzem.

Jak Miasteczka wypadają solo? Całkiem dobrze, chociaż wynik przeważnie będzie uzależniony od wylosowanych budynków. Przy łatwych zazębieniach szybko możemy wywindować punkty ponad skalę, a przy bardziej złożonych ledwo załapać się na pierwszy pułap.

Czy coś należny dodawać? Jeśli macie pytania szukajcie nasz na Facebooku i Instagramie. Z chęcią odpowiemy! Dla nas Miasteczka (Tiny Towns) są świetną pozycją i będziemy do niej wracać. Szybka, przyjemna, a jednak dająca w kość szarym komórkom łamigłówka- nagradzająca nas piękną trójwymiarową aglomeracją! Tak trzymać All in Games!

P.s.
Za egzemplarz i ekspresową dostawę (nawet w okresie świątecznym!) dziękujemy AM76! Pozdrawiamy!

Plusy:

+ zasady tłumaczymy w minutę
+ dynamiczna rozgrywka
+ dużo drewna
+ uniwersalność
+ ogromna regrywalność
+ spory skład osobowy
+ ładne wydanie
+ podoba mi się połączenie gry logicznej, ekonomicznej, strategicznej i imprezowej :)

Minusy:

- zero klimatu

T.

Komentarze