Węgiel i żelazo. Recenzja: Brass Birmingham

Dziś na warsztat bierzemy prześwietną (wyprzedaną już przed premierą) grę ekonomiczną. Top BBG, zgarniająca najlepsze oceny recenzenckie, sucha i do tej pory w Polsce niedostępna. Wiecie, o czym mowa? Tak jest! Na nasz stół trafił Brass: Birmingham, rozwinięcie klasycznej gry Martina Wallace'a wydanej w 2007 roku. Jak śledzicie naszego Instagrama i Facebooka to pewnie zauważyliście, że sporo czasu nad nią spędziliśmy... Czy warto się nią zainteresować? Zapraszamy do recenzji.

Informacje/Pierwsze Wrażenia:

Brass: Birmingham to ekonomiczny tytuł dla 2-4 osób, w wieku co najmniej 14 lat. Według parametrów z pudełka czas jednej partii to 60-120 minut, ale szczerze powiem już na wstępnie- wątpię. Czy tak moje przypuszczenia się sprawdzą? Zobaczymy!

Co znajdziemy w eleganckim, smukłym, białym pudełku? Dwustronną planszę główną, planszetki graczy wraz z żetonami budynków, połączeń i postaci w czterech kolorach, znaczniki punktacji i dochodu, talię kart (jokery, przedsiębiorstwa i miasta), drewniane kostki węgla i żelaza, beczułki piwa, kilka tarczek kontraktów oraz instrukcję. Wszystko jest wykonane zgrabnie, z wysokiej jakości materiału, w mrocznym, industrialnym klimacie. Zapowiada się świetnie (chociaż liczyłem na dużo większą ilość komponentów)!

Jeśli już jesteśmy przy pierwszym wrażeniu- instrukcja mnie zaskoczyła.... Brass słynie z tego, że jest tytułem trudnym, dla wyjadaczy, eurograczy... a tu się okazuje, że ta broszurka ma zaledwie kilka stron, z czego pierwsze są przeznaczone na tło fabularne i rys historyczny. Po przeczytaniu również odnosi się wrażenie, że gra- owszem, jest złożona- ale jakby dość jasna. Konsternacja pojawia się, kiedy stajesz przed nowymi uczestnikami i reguły Brassa próbujesz wyjaśnić...

Zasady:

Jak wspomniałem wyżej: Tłumaczenie ustne jest trudne, a co dopiero opisanie w zwięzły sposób. Najlepiej to zrobi instrukcja i do niej właśnie odsyłam. Tutaj znajdziecie zaledwie kilka słów. A tak, żebyście mieli- mniej więcej- pogląd na to, co się będzie działo.

Każdy z graczy w Brassie będzie próbował zbić majątek punktowy w szalejącej erze Rewolucji Przemysłowej. Głównym zajęciem będzie zarządzanie kapitałem, otwieranie nowych przedsiębiorstw, handel węglem i żelazem oraz dbanie o najlepszą infrastrukturę. Po dwóch erach (na które jest podzielona gra) zliczamy punkty (pochodzące głównie ze sprzedaży towarów, ale i połączeń kolejowych) i wyznaczamy zwycięzcę.

W każdej rundzie gracz rozegra dwie akcje. Wykonywane są one naprzemiennie (każdy po jednej) i nie ma co do nich ograniczeń- można je podjąć w dowolnej kolejności, a nawet zdublować. Jedyne obwarowanie to odrzucenie karty. Jest to o tyle ważne, że płynność talii odlicza czas do końca ery (po której nastąpi sprzątanie planszy). Uwaga! Nawet jeśli gracz spasuje, ma obowiązek odrzucić kartę.

Jakich akcji możemy się podjąć?
1. Budowa, czyli postawienie (po opłaceniu kosztu) żetonu przedsiębiorstwa na planszy. Tutaj odrzucana karta będzie a) determinowała jaki budynek badź b) w której lokacji możemy podjąć się akcji.
2. Sprzedaż pozwala przełożyć produkcję na punkty.
3. Rozwój służy odrzucaniu z planszy słabszych żetonów przedsiębiorstw (za każdy płacimy żelazem).
4. Budowa połączeń- opłacając koszt (zależnie od ery), umieszczamy żeton/y kanału lub kolei, wpisując kolejne miasta w naszą sieć.
5. Pożyczka- obniżając swój dochód o 3, otrzymujemy z banku 30 monet.
6. Rozpoznanie- wymiana kart na Jokery
7. Pas- zakończenie rundy

Po pierwszym wyczerpaniu się talii kończy się era. Wiąże się to z liczeniem punktów, ale i z usunięciem wszystkich żetonów połączeń i budynków 1-ego poziomu. Za drugim razem kończymy grę i po podliczeniu punktów, wyznaczamy zwycięzcę.

Wrażenia:

Powiem tak: Brass: Birmingham jest jedną z lepszych gier wydanych w 2019 roku, ale początkową rozgrywkę trzeba przeboleć. To jest niesamowite, że każde pierwsze wrażenie wywołane przez ten tytuł jest mylące.

Zacznijmy może od eleganckiej okładki, która nas zaintrygowała. Grafika- przyznaję- świetna. Co ma śnieżna biel do handlu węglem? Może autor ilustracji miał na myśli modne ostatnio wybielające pasty do zębów zawierające ten pierwiastek? (Oczywiście żartuję. Miło się z grą obcuje i cała szata graficzna zasługuje na pochwałę!)

Podobnie mylący jest pudełkowy czas gry. 60-120 minut? Nigdy w życiu! OK, może przy wyjadaczach uda Wam się przyspieszyć rozgrywkę, bo zniknie element zaglądania do instrukcji... ale musielibyście jeszcze wykonywać prawie symultaniczne ruchy, bez zastanowienia.... Bez szans. Po zrozumieniu gry jest to niemożliwe. Brass stwarza tyle ciekawych możliwości, że aż chce się chwilkę poświecić na przekalkulowanie zysków... co oczywiście odbije się na czasie rozgrywki.

Jeśli już jesteśmy przy rozgrywce: tu kolejna zmyłka. Wszyscy twierdzili, że jest to trudny tytuł dla zaawansowanych. Po lekturze instrukcji okazuje się, że wcale tak skomplikowany nie jest. Jasne, ma zasady i kilka zależności, które trzeba sobie przyswoić i rzeczywiście większą frajdę sprawi wyjadaczom lubującym się w gotujących się szarych komórkach, ale jednak- spodziewałem się czegoś bardziej... złożonego. Brass okazał się dla ludzi. Ambitnych, ale ludzi. Chyba te lata nieobecności w Polsce go trochę zdemonizowały...

I przechodzimy do najbardziej mylnego pierwszego wrażenia. Rozgrywka. Chyba każdy się przyzwyczaił, że pierwsze próby z grą, zwłaszcza złożoną, należy traktować jako naukę-eksperyment. W przypadku Brassa nie jest inaczej... Ciągłe pytania, upewnianie się o zależności, zaglądanie do instrukcji- tego nie unikniecie (mimo że instrukcja jest stosunkowo krótka). Mało tego. Nasza pierwsza gra bardzo nas rozczarowała. "Brass! Taki topowy tytuł... a tak właściwie nic się nie dzieje"- właśnie! Tutaj chciałbym wszystkich przestrzec... Póki się gry pierwszej nie zagra, nie wniknie w niuanse wynikające z brassowej ekonomi, całość wyda się nudnym przedsięwzięciem. U nas było tak- 3h nużącego przestawiania, postępowania na czuja, by dobrnąć do tych ostatnich 15 minut cudownego olśnienia! Jeśli będziecie mieli szczęście- już w pierwszej rozgrywce (tak jak my) zobaczycie/poczujecie te zazębiające się trybiki fenomenalnej mechaniki... niestety- dopiero 15 minut przed końcem. W każdej kolejnej partii, kiedy wiecie już, o co chodzi, emocje nie słabną- każda czynność zyskuje odbicie w grze, każde wyliczenie i umieszczenie żetonu- wszystko nabiera tempa, sensu i koloru, właściwego Rewolucji Przemysłowej.

Niestety, nie wiem, dlaczego tak jest, że to dopiero druga rozgrywka odsłania fenomen- testowałem Brassa na starszych, młodszych, wyjadaczach, eurograczach i nowicjuszach- każdy miał problem z przebrnięciem przez początkowy zamęt. W drugiej oczywiście tytuł lśnił. Tak nas wkręcił, że wbił się na TOP10 najlepszych gier 2019 roku- i mam nadzieje- trafi też na TOP10 naszych ulubionych i najczęściej granych pozycji.

Ok. Podsumowując (bo powyższy opis może być nieczytelny), Brass jest jednym z ciekawych naszych odkryć. W zgrabny sposób łączy grę euro (ekonomiczną, suchą) z ciągłą interakcją między uczestnikami (rywalizacja o miejsce na planszy, surowce, pozycje na torze kolejności). I nie ma co ukrywać- tym nas zachwycił. Od pierwszych ruchów wymagana jest optymalizacja, ryzykowne inwestycje i zwracanie uwagi na przeciwników... których niestety musi być co najmniej 3. I to jest jedyna bolączka Brassa. Wariant dwuosobowy istnieje (i nawet został poprawiony w stosunku do wydania z 2007 roku), ale kuleje z założenia. Jednak większy skład lepiej generuje emocje, a za te autorowi gry dziękujemy! Brass: Birmingham podbił serca nasze i fanów z całego świata- teraz wiemy, że zasłużenie. Grę polecać będziemy wszystkim, zwłaszcza ambitnym graczom, tym zaawansowanym, jak i koneserom ze zmysłem zbieracza. Tym w szczególności, bo świetności rozgrywki dopełnia klimatyczne, eleganckie, wręcz oszczędne wydanie, prześlicznie prezentujące się na półce!

Grę znajdziecie w AM76

Plusy:

+ świetny (dopracowany) klasyk
+ dobre euro
+ interakcja (konkurencja)
+ eleganckie wydanie
+ sporo móżdżenia
+ ograniczona losowość

Minusy:

- gra dużo traci przy pierwszym wrażeniu
- słabsza przy dwóch graczach

T.

Komentarze

  1. Brzmi jak gra na długie wieczory ze znajomymi! IDEALNIE!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie napisane. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) mam nadzieję, że pomocna - zapraszamy częściej!

      Usuń

Prześlij komentarz